- Marc.. Ja, ja nie wiem co powiedzieć - mówiąc to patrzyła mu w oczy, jego piękne, lśniące oczy. Jej poniekąd też lśniły, ale od łez. Łez szczęścia, radości, miłości. Tak, miłości, bo mimo to, że prawie nie znała Bartry, zakochała się w nim na zabój. A teraz, gdy już wie, że on do niej czuje to samo wiedziała, jakie to uczucie, być najszczęśliwszą osobą na Ziemi. Mimo tylu przeciwności losu, potknięć, bólu, jaki zadawało jej życie, nagle odnalazła sens istnienia, sens, którego wsześniej jej brakowało, czy to po śmierci rodziców i brata - stracie najbliższych jej osób przeżywała straszne chwile, a potem sama, pozostawiona samej sobie. Gdy próbowała odebrać sobie życie, okaleczała się kilka razy dziennie, tak, że wkońcu stało się to jej nałogiem. Ale wiedziała, że nie urodziła się, żeby teraz się poddać, nie chciała przegraż walki z życiem. Stawiła czoło światu. Była silna. Człowiek nie jest stoworzony do klęski, człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Mimo tego, że wypowiedział właśnie 2 słowa, te najpiękniejsze słowa jakie można usłyszeć od najważniejszej dla ciebie osoby, ale też 2 najpiękniejsze słowa na ziemi zrobiło się smutno.
- Eeej, nie płacz, bo ja też zacznę - powiedział smutno Marc, po czym zaczął ocierać z jej twarzy łzy.
Uśmiechnęła się ponuro i opuściła wzrok.
- Jeśli nie wiesz co powiedzieć, powiedz 2 słowa, na które chyba najbardziej w życiu czekam. Wtedy, te 5 lat temu wiedziałem, że ta jedyną jesteś właśnie Ty. Nie znałem cię, nic o Tobie nie wiedziałem, nawet nie znałem Twojego imienia. Zuzia ja..
Przerwała mu wtulając się w Jego silne, ale zarazem delikatne ramiona. Był taki czuły. Nie chciała go puszczać. W jego ramionach znikał cały świat, wszystkie wspomnienia, myśli, liczył się tylko On. Czuła, jak bije mu serce, słyszała jego oddech..
Niechętnie się od niego oderwała i patrząc w oczy powiedziała :
- Od tamtego czasu nikt i nic nie liczyło się dla mnie bardziej niż Ty. Moje serce pękło na pół i oddało jedną cześć Tobie. Każdego dnia przywoływałam tamto spotkanie. Budziło mnie Twoje zdjęcie na telefonie. Moje uczucia były i są nie do opisania. Tęsknota, żal, miłość.. W moim życiu wiele się działo, więcej złego niż dobrego, ale Ty zawsze byłeś przy mnie. Kiedy zmarli moi rodzice i brat, zostałam sama, próbowałam się zabić, ale Ty mi pomagałeś. Twoje oczy, spojrzenie.Często się okaleczałam i wtedy przywracałam sobie w myślach nasze spotkanie. Bałam się, że nigdy nikogo nie pokocham tak jak
Ciebie, bałam się samotności, która była nieunikniona. Często z Tobą rozmawiałam, wiesz ? W moim pokoju wisiały same Twoje zdjęcia, którymi chciałam chociaż trochę zapełnić pustkę w moim sercu.
Potem pogodziłam się z tym, ze Cię nie zobaczę, a co dopiero, że nie będziemy razem. Jednak moje uczucie nigdy nie osłabło. Wręcz przeciwnie, cały czas rośnie w siłę. Gdy tutaj przyjechałam, pierwsze co zrobiłam to poszłam na Camp Nou. To miejsce, wspomnienia zdziałały swoje.. i dlatego mnie tam znalazłeś..

Gdy skończyła swój monolog popatrzyła na Marca. Ten patrzył na nią wzrokiem pełnym bólu, współczucia, jak i miłości.
- Tylko nie płacz ! Teraz jesteś przy mnie.. Nic Ci nie grozi, jesteś bezpieczna. Nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić !
- Marc.. nie musisz tego robić. Nie rób sobie kłopotu.
- Kłopotu ?! Kocham Cię, zrobie dla Ciebie wszystko !
Ich rozmowę przerwał lekarz.
- Przepraszam. Dzisiaj dzień wypisu ze szpitala. Moze pani wrócić do domu. - powiedział, po czym wyszedł z sali. Zuza zaczęła ciężko oddychać, tępo wgapiała się w podłogę. Przecież ona nie ma domu.. A Marca nie poprosi.
- Coś się stało ? Dlaczego się nie cieszysz ?
- Wydaje Ci się Marc - skłamała.
Wstała z podłogi i zabrała sie za pakowanie.
- Pomogę Ci- skwitował Bartra.
- A Ty nie masz dzisiaj treningu ?
- Niee.. Jestem na zwolnieniu. Ale to dobrze, będę mógł się Tobą zaopiekować, poznać cię, spędzać z Tobą czas.
- To miłe Marc. Urocze. Dziękuję- powiedziała.
- Tylko mi nie dziękuj, dla Ciebie wszystko
Pakowanie poszło dość szybko. Wyszła z sali i udała się do lekarza po wypis.
Wyszła ze szpitala.
- Czy ty mnie słuchasz ? - zapytał Marc
- Przepraszam, zamyśliłam się..
- Podwiozę cię do domu.
- Nie trzeba, chciałabym pochodzić po mieście, zrobię małe zakupy.
- Pomoge Ci.
- Musze przemyśleć parę spraw..
- Rozumiem - uśmiechnął się życzliwie i przytulił.
Znowu ciepło jego ciała, oddech i biecie serca sprawiły że samotna łza spłynęła po jej policzku.
- To ja już pójdę - powiedziała.
- Mój numer masz, dzwoń kiedy tylko dusza zapragnie. Będę czekał.
- Kocham cię - powiedzieli w tym samym czasie.
- Idę już..
Ona poszła w lewo, on w prawo.. Marc spojrzał na nią jeszcze raz..

***
Zuza
Tylko gdzie ja się teraz podzieję ?- zapytała sama siebie. Zobaczyła w oddali jakiś pub.
Tam pójdę, a rano coś się wymyśli. Weszła do budynku.
Całkiem miło - pomyślała.. Siadła sama przy stoliku, zamówiła sok i czekała na poranek. Nim jednak on nastał, wykończona dniem zasnęła.
- Przepraszam psze pani, zamykamy już - powiedział barman.
- Która godzina ?
- 6 rano..
Nawet nieźle - pomyślała.
- Przepraszam za kłopot, już wychodzę.
Gdy opuściła pub skierowała się do parku. Jedyne co wiedziała to to, gdzie jest park, i jak dotrzeć stamtąd na Camp Nou. Wspaniale. O 6 rano nie ma tłoku, więc 10 minut później siedziała na ławce w parku.
Tylko co będzie dalej, gdzie ja pójdę ? - myślała. Przecież ja nie mam domu, nie mam nic.. Znowu płakała.
- Ale jak to nic nie masz ? A ja ? - usłyszała czyiś głos.
Podniosła głowę i zobaczyła Marca.
- Co ty tu ? Jak to..
- Nie mogłem spać, myślałem o Tobie..Nie dzwoniłaś. Postanowiłem pobiegać. A właśnie, czemu nie dzwoniłaś ?!
- Nie chciałam cię zadręczać..
- I dlaczego siedzisz tutaj sama, wyglądasz tak, jak wczoraj, płaczesz i mówisz, że nie masz się gdzie podziać ? Czy ty..
- Tak.
- Dlaczego nie powiedziałaś ?! Szybko ściągną bluzę i okrył Zuzę.
Kochał ją, ona jego też..
- Dlaczego to robisz ? - spytała.
- Kocham cię ! - krzyknął. Kocham cię na zabój ! Czy to takie trudne ?
Popłakała się...
- Spójrz na mnie
Podniosła oczy, i ujrzała jego pełną dobroci twarz..
- Kocham Cię rozumiesz ?
- Ja ciebie też Marc, nad życie..
- Chodź do mnie, przytul mnie.
Zrobiła to. Ale dopiero potem stało się coś, co do tej pory tylko jej się śniło. Złączyli swoje usta w czułym, pełnym miłości pocałunku.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Ale masakra -.- nic mi nie wychodzi.. nikt tego nie czytai nie komentuje :/
Chciałabym podziękować wszystkim, którzy do tej pory skomentowali rozdziały <3 Daliście mi wspaniałą motywację i szczeście :) Dziękuję <33
+ dzisiaj grają, PO ZWYCIĘSTWO ! *-*
